czwartek, 13 kwietnia 2017

EPIKBOX UNBOXING


Czy tylko mi się wydaje, że ostatnio jakoś szybko czas leci? Dopiero co był koniec lutego, kiedy zamawiałam Królestwo Kanciarzy, a teraz zaczął się kwiecień. W ciągu ostatnich trzech tygodni kiedy mnie nie było, całkiem sporo się działo. Odebrałam parę fajnych paczek, chodziłam ciągle nie wyspana i zjadłam prawdopodobnie więcej lodów niż wciągu zeszłego lata. W każdym razie dzisiaj mam dla Was, grubo spóźniony, unboxing/post zdjęciowy lutowego EpikBox'a, którego otrzymałam parę tygodni temu. Pewnie każdy z Was już widział jego zawartość (pokazywałam ją też na snapie), ale bardzo chciałam podzielić się moją opinią na jego temat.
Na samym wstępie zaznaczę, że jest to mój pierwszy EpikBox na którego się pokusiłam. Zawsze jednak wiedziałam na czym on polega i oglądałam tysiące filmików z jego udziałem, a także z jego zagranicznymi odpowiednikami takimi jak OwlCrate czy FairyLoot. Zawsze pragnęłam tych wszystkich boxów, ale jakoś nigdy nie miałam okazji, żeby kupić jeden z nich, głównie dlatego, że zawsze spóźniałam się z ich kupnem i nie były już dostępne. Tym razem jednak mi się udało, ale czy warto było?





Pierwszą rzeczą jaką wyciągnęłam z boxa to ta piękna teczka, a w środku... PLAKATY i to nie byle jakie, bo od moich ulubionych artystek - @Loweany i @Taratjah. Jeśli oglądaliście mnie na snapie kiedy otwierałam pudełko, to wiecie, że piszczałam jak skrzywdzona foka bardzo się nimi ekscytowałam.





Will i Tessa z Diabelskich Maszyn to jeden z moich najukochańszych shipów. Jestem wielką fanką twórczości Taratjah, więc ten plakat był dla mnie wspaniałym zaskoczeniem. Jest cudowny!


Dobra, gdy zobaczyłam TEN plakat naprawdę piszczałam. Jeśli jesteście ze mną już jakiś czas to dobrze wiecie, że  K O C H A M  Six of Crows. Kaz i Inej o. mój. Boże. Przy okazji, ostatnio, przeglądając tumblr Loweany natknęłam się na jej wspaniały "internetowy komiks" i nie mogę przestać się nim zachwycać.




Serce roztapia mi się w środku, gdy patrzę na to cudo. Dostać plakat z Feyrą to jedno, ale z Rhysandem i Feyrą... ZAWAŁ. CZY WSPOMINAŁAM JUŻ, ŻE KOCHAM ICH TAK MOCNO, ŻE AŻ MI NIE DOBRZE?




Następną rzeczą w pudełku były te karteczki. Cytat który kocham od Sarah J. Maas, przeurocza notka od Jessici Khoury do czytelnika, ogłoszenie nowej kolekcji EpikPage na Pyrkonie oraz cała rozpiska zawartości boxa. A najlepsze na koniec, czyli mini-recenzja od Zaczytanej Mounty :)



Ta torba od Epik Page mnie kupiła, naprawdę. Jest solidnie wykonana i ma przepiękny wzór. Miałam okazję ją już nosić i jestem w niej absolutnie zakochana! ♥


Notes od @MissPhi wręcz idealnie nadaje się do zapisywania przeczytanych książek, TBR i tym podobnych. A przyglądając mu się z bliska można dostrzec symbole charakterystyczne dla niektórych fandomów, jak np. linie mocy z The Raven Cycle, trójząb z Percy'ego Jacksona czy też runa Angelic Power z Darów Anioła. Czyż to nie urocze? Kolejne w pudełku były: zakładka z Hedwigą (!) kiedy otwierałam boxa na snapie nie zorientowałam się, że to Hedwiga i przecudne lusterko wyglądające jak przypinka z napisem READING IS ALWAYS IN FASHION so true btw.



I ostatnią rzeczą jest oczywiście książka, która nie była dla mnie żadnym zaskoczeniem, bo domyśliłam się że będzie w boxie (boksie? co?) pudełku, jednak bardzo się cieszę, że to właśnie Zakazane Życzenie, bo od dawna chciałam je przeczytać.

Ten EpikBox był naprawdę warty swojej ceny, warty czekania - moim zdaniem. Niesamowicie zaskoczył mnie plakatami, przecudną torbą, lusterkiem, zakładką - tak naprawdę wszystkim! Każda jedna rzecz mnie urzekła, i w porównaniu do poprzednich boxów, które widziałam, ten jest jak do tej pory najlepszym. Naprawdę nie żałuję, że go kupiłam, bo miałam mnóstwo frajdy przy otwieraniu, a jego zawartość jest wspaniała.


A wy? Zamawialiście kiedyś jakieś boxy? Co sądzicie o lutowym Epik Boxie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz