sobota, 20 lutego 2016

TEA BOOK TAG - CZYLI KSIĄŻKI I HERBATA

Dziś przychodzę do Was z wyjątkowo smakowitym i cieplutkim TAGiem. Książki i herbata to idealne połączenie na sobotnie popołudnia.



Czarna herbata, czyli mój ulubiony klasyk.
Wichrowe Wzgórza Emily Bronte, albo Duma i uprzedzenie to dość przewidywalna odpowiedź, więc ostatecznie zdecyduję się na Portret Doriana Gray'a.

Zielona herbata, czyli książka tak nudna, że przy jej czytaniu zasnęłam.
Wiem, że teraz wiele osób, zapała do mnie nieskończoną nienawiścią, a nawet zakopie żywcem i zabetonuje (ja przepraszam za te porównania, ale właśnie skończyłam oglądać najnowszy odcinek Pretty Little Liars i mam lekką papkę z mózgu) bo książką przy której wprawdzie nie zasnęłam, ale byłam blisko, bardzo blisko, jest Hopeless Colleen Hoover. Chyba nie będę więcej pisać na ten temat, bo obawiam się, że mogę skończyć jak Alison.

Czerwona herbata pu-ehr, czyli książka w której główni bohaterowie ciągle się przemieszczają.
O rany... Jest naprawdę wiele takich książek. Ale pierwsza o której pomyślałam to seria Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy czy też Olipmpijscy Herosi Ricka Riordana.




Herbata oolong, czyli książka, której poświęca się zbyt mało uwagi.
I tu właśnie miałam problem, ponieważ nic nie przychodziło mi do głowy. Przeglądnęłam po raz kolejny moją biblioteczkę i stwierdziłam, że taką cudowną książką o której niewiele kto słyszał jest Cud Chłopak autorstwa R. J. Palacio. Przypuszczam, że to dlatego, iż książka jest przeznaczona dla młodszej młodzieży, a nawet dla dzieci. Szkoda, bo ja uważam, że każdy powinien ją przeczytać, bo jest naprawdę wspaniała i warta uwagi.

Biała herbata, czyli książka niezasłużenie popularna.
Znowu Hopeless. Tak wiem. Jestem okropna.
Ale Eleonora & Park też tu trafia!

Herbata yerba mate, czyli książka, przy której trzeba przebrnąć przez pierwsze rozdziały, aby akcja się rozwinęła.
Zdecydowanie pierwsza części trylogii Delirium (kocham, kocham, kocham).

Herbata ziołowa, czyli książka, którą czytano mi na dobranoc, gdy byłam mała.
Mama czytała mi na dobranoc całe mnóstwo książek. Na pewno baśnie Andresena, no jakżeby inaczej. Królową Śniegu znam prawie na pamięć, a Dzielny Ołowiany Żołnierzyk nadal łamie mi serce...

Herbata owocowa, czyli moja ulubiona książka.
Jest mnóstwo takich książek. Złodziejka Książek, czy Wszystkie Jasne Miejsca (recenzja tutaj) albo serie o moich ukochanych Nocnych Łowcach - Dary AniołaDiabelskie Maszyny i mam nadzieję, w niedalekiej przyszłości także Mroczne Intrygi (The Dark Artifices) Cassandry Clare. Albo Szklany Tron Sarah J. Maas... Jak już wspomniałam mam mnóstwo ulubionych książek.

Ice tea, czyli książka, która zmroziła mi krew w żyłach.
Wiele fragmentów Klejnotu Amy Ewing mnie zmroziło. Ale w ostateczności wybieram Marę Dyer. Tajemnicę oraz serię Pretty Little Liars, a zwłaszcza dodatek - Tajemnice Ali.

Rozlana herbata, czyli kogo taguję: