piątek, 15 stycznia 2016

WSZYSTKIE JASNE MIEJSCA | ALL THE BRIGHT PLACES - JENNIFER NIVEN


"Theodore Finch codziennie rozmyśla nad sposobami pozbawienia się życia, a jednocześnie szuka czegoś, co sprawiłoby, że chciałby pozostać na tym świecie. Violet Markey silnie przeżywa śmierć siostry, żyje przyszłością i odlicza dni do ukończenia szkoły. Kiedy Finch i Violet spotykają się na szczycie szkolnej wieży, sześć pięter nad ziemią, nie do końca wiadomo kto kogo ratuje przed samobójstwem. Wkrótce, na lekcji geografii Stanów Zjednoczonych, ta zaskakująca para zaczyna pracować nad projektem, by odkryć "cuda" Indiany, ruszają tam gdzie poprowadzi ich droga: w miejsca maleńkie, dziwaczne, piękne, brzydkie i zaskakujące - takie jak życie."
Na tę pozycję trafiłam oglądając angielskiego BookTube'a, przeglądając posty na tumblr i na blogach, kiedy dopiero zaczęła zyskiwać rozgłos - za granicą, rzecz jasna. Zanim ją przeczytałam, długo się nad nią zastanawiałam. Te wszystkie zdjęcia i pochlebne recenzje tylko potwierdzały mnie w przekonaniu, że pokocham tę książkę. I tak, pod koniec lipca trafiła w moje rączki jej angielska wersja.







Finch jest zdecydowanie najlepiej wykreowaną postacią. Jego ulubione słowo to obelisk. Ma kilka wersji siebie, które "ubiera" na wybraną okazję. Finch z lat osiemdziesiątych, Finch Dupek, Finch z lat siedemdziesiątych... Niekiedy używa australijskiego, częściej brytyjskiego akcentu (przez co, kiedy czytałam książkę po angielsku, musiałam sobie co chwilę przypominać, że autorka jest Amerykanką, a nie Brytyjką). Theodore Finch cieszy się legendarną opinią w liceum, wszyscy nazywają go "Wariatem Finchem". Niektórzy go nienawidzą, bo jest dziwny, często wdaje się w bójki, zostaje wyrzucany ze szkoły i w ogóle robi, co tylko chce. Inni go uwielbiają bo jest dziwny, często wdaje się w bójki, zostaje wyrzucany ze szkoły i w ogóle robi, co tylko chce. I choć to Finch codziennie zastanawia się "Czy to dobry dzień, by umrzeć?", to właśnie on sprawia, że świat otwiera się przed Violet, i tylko przy nim dziewczyna zapomina o odliczaniu dni, a zaczyna je przeżywać.

Violet jest tą popularną, ładną dziewczyną, która świetnie pisze, dobrze się uczy, ma wspaniałych rodziców i mnóstwo przyjaciół. Znaczy, była... przed śmiercią swojej siostry Eleanor. Przed wypadkiem, siostry prowadziły bloga EleanorandViolet.com Przed wypadkiem życie Violet było normalne, piękne i proste. 
Jednak później wszystko się zmieniło. Zaczęła odliczać dni do ukończenia szkoły, przylepiała sobie łatkę "Violet i jej okoliczności łagodzące", jeździła pomarańczowym rowerem siostry o imieniu Leroy oraz marzyła o ucieczce z małego miasteczka w Indianie i od rozpaczy po śmierci Eleanor. 
Kiedy zaczyna pracować nad projektem geograficznym razem z Finchem Violet zapomina o odliczaniu dni. Uczy się żyć od chłopaka, który pragnie umrzeć.
Historia Fincha i Violet skłania do refleksji. Niewątpliwie, zgrabnie wprowadzony wątek miłosny między tym dwojgiem jest jedną z największych zalet tej powieści. Nie ma w nim żadnego schematu, słodzenia czy uproszczeń. I choć książka jest miejscami zabawna, to jest tu także poruszany bardzo trudny temat jakim jest samobójstwo.
Piękna, głęboka, chwytająca za serce.
Podsumowując. Powieść Niven trafia do mojego stosiku Ulubionych Książek. To jedna z tych lektur, które trzeba i warto, naprawdę warto przeczytać. Polecam wszystkim, bez wyjątku.

*Zarówno www.EleanorandViolet.com jak i www.germmagazine.com to rzeczywiste strony internetowe założone przez autorkę w czasie pracy nad powieścią. Wkrótce strona Germ Magazine zaczęła żyć własnym życiem, obecnie jest prowadzona przez kilkadziesiąt osób (niektóre to nazwiska z kart książki), obejmuje kategorie "wymyślone" przez Violet oraz kilka innych. 

Jako ciekawostkę, dla niedoinformowanych trwają prace nad ekranizacją powieści Jennifer Niven i wiemy już, kto będzie naszą filmową Violet - Elle Faning.