czwartek, 20 października 2016

SZÓSTKA WRON | SIX OF CROWS - LEIGH BARDUGO


Znacie ten moment kiedy czytając książkę jedyne co jesteście w stanie o niej powiedzieć to: "TA KSIĄŻKA JEST TAKA ŚWIETNA, O MÓJ BOŻE". Ja miałam tak z Szóstką Wron. I nadal mam. Nie jestem w stanie opisać tej książki, tak aby ktoś nie uznał, że jestem szurnięta. Mam ochotę godzinami rozpływać się nad fabułą, bohaterami i właściwie wszystkim co jest z nią związane. (Rzecz w tym, że wiedziałam, że ta książka mi się spodoba, ale nie spodziewałam się, że będę łaziła po pokoju i mówiła sama do siebie, bo chwilami po prostu nie mogłam usiedzieć w miejscu).

ostrzegam: próbowałam być krytyczna, chociaż troszkę - ale nie potrafię, bo całkowicie fangirluję na samą myśl o tej książce ♥





Przestępczy geniusz Kaz Brekker otrzymuje ofertę wzbogacenia się ponad wszelkie wyobrażenie – wystarczy w tym celu wykonać zadanie, która z pozoru wydaje się niewykonalne: 
– włamać się do niesławnego Lodowego Dworu (niezdobytej wojskowej twierdzy)
– uwolnić zakładnika (a ten może rozpętać magiczne piekło, które pochłonie cały świat)
– przeżyć dostatecznie długo, żeby odebrać nagrodę (i ją wydać)
Kaz potrzebuje ludzi wystarczająco zdesperowanych, żeby wraz z nim podjęli się tej samobójczej misji, oraz dostatecznie niebezpiecznych, żeby ją wypełnili. Wie, gdzie ich szukać. Szóstka najbardziej niebezpiecznych wyrzutków w mieście – razem mogą być nie do zatrzymania. O ile wcześniej nie pozabijają się nawzajem.


 Jeśli pan zawiedzie, świat zapłaci za to ogromnym cierpieniem.  Och, będzie jeszcze gorzej, Van Eck. Jeśli zawiodę, nie dostanę wypłaty.

Uwielbiam to, że główne postacie Szóstki Wron  to "ci źli" - totalne szumowiny: złodzieje, mordercy i po prostu osobniki spod ciemnej gwiazdy. Postacie wykreowane w taki sposób, że niemal namacalne, niby egoistyczne i bez skrupułów, ale jednak z pewnością takie, które zapadają w pamięć i stają się bliskie naszemu sercu. Każde z nich ma swoją ciemną przeszłość. Każde z nich chce lepszej przyszłości.



Kaz Brekker to mój nowy mąż to diabelnie inteligentny siedemnastolatek  jeden z najbardziej znanych przestępców w Ketterdamie, nieco mrocznej i niebezpiecznej stolicy Kerchu, który otrzymuje ofertę wzbogacenia się ponad wszelkie wyobrażenie. Jest dość nieprzewidywalny, tak jak cała ta powieść  nigdy nie jesteśmy w stanie stwierdzić co jeszcze autorka ma w zanadrzu. To właśnie Kaz skradł me serce, ale co z Inej, Jesperem, Niną ta dziewczyna wymiata, Wylanem i Matthiasem? Nie mogę wybrać jednej osoby. Tak naprawdę kocham ich wszystkich.


 W jaki sposób najłatwiej ukraść człowiekowi portfel?  Przyłożyć mu nóż do gardła?  zapytała Inej.  Pistolet do głowy?  powiedział Jesper.  Wrzucić mu truciznę do kubka?  zaproponowała Nina.  Wszyscy jesteście okropni  obruszył się Matthias. Kaz przewrócił oczami.  Najłatwiej ukraść człowiekowi portfel, mówiąc mu, że zamierzacie ukraść mu zegarek.

Styl pisania Leigh Bardugo wręcz idealnie pasuje do wykreowanego przez nią świata. Opisy, które nam serwuje są niezwykle barwne, szczegółowe i bardzo realistyczne, również brutalne, co jeszcze bardziej do mnie przemawia... O, i cięty język bohaterów! To jedna z najlepszych rzeczy w tej książce. Narracja trzecioosobowa podzielona na sześć różnych postaci to nie lada wyzwanie, a jednak autorka poradziła sobie wspaniale. Naprawdę odwaliła kawał dobrej roboty pisząc Szóstkę Wron - sam pomysł na fabułę, przedstawiony świat, kreacja bohaterów, zwroty akcji... to wszystko złożyło się na tę genialną książkę, od której nie sposób się oderwać! w dodatku jest tak pięknie wydana, że o Boże, godzinami mogę ją obserwować/dotykać/wąchać hahaha brzmię jak psychopatka.



Bardzo podoba mi się to, że wątek miłosny, który tutaj się pojawia i czasem doprowadza mnie do białej gorączki (w dobrym sensie, o Boże znowu zaczęłam fangirlować) jest bardzo subtelny, a fabuła nie jest mu całkowicie poświęcona. To przede wszystkim naładowana akcją, tajemnicza, nieco brutalna, wypełniona wspaniale wykreowanymi postaciami, inteligentna opowieść o niemożliwym napadzie.
Podsumowując:




Pokochałam Szóstkę Wron całym sercem i nie wytrzymam do premiery drugiego tomu. Po. Prostu. Dajcie. Mi. Tę. Książkę. W. Tej. Chwili. Jest to zdecydowanie jedna z najlepszych książek, którą przeczytałam w tym roku. Myślę, że w oczekiwaniu na Crooked Kingdom zabiorę się za Trylogię Grisza co powinnam zrobić już dawno temu. Przepraszam również za to, że ta recenzja jest trochę pokręcona i taka krótka, ale trudno mi było ubrać myśli w słowa i opisać to, jakie wrażenie wywarła na mnie ta powieść, jednocześnie starając się Wam jak najmniej zdradzić na temat bohaterów i fabuły.


A Wy? Czytaliście już Szóstkę Wron? Podobała Wam się? A może ta książka jest dopiero przed Wami? Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach!
Duologia Six of Crows
Szóstka Wron // Królestwo Kanciarzy