niedziela, 10 lipca 2016

DWÓR CIERNI I RÓŻ | A COURT OF THORNS AND ROSES - SARAH J. MAAS




Od jakiegoś czasu mam fioła na punkcie retellingów znanych baśni. Zaczęło się od Cinder, (recenzja już wkrótce, mam nadzieję) książce inspirowanej Kopciuszkiem, opowiadającej o dziewczynie-cyborgu. Zawsze uważałam, że baśnie są wyjątkowe, a historie nimi inspirowane jeszcze bardziej. Tak więc połączenie niesamowitej baśni o "Pięknej i Bestii" oraz genialnej autorki, jaką jest Sarah J. Maas sprawiło, że zapragnęłam jak najszybciej sięgnąć po Dwór Cierni i Róż.



Dziewiętnastoletnia Feyra jest jedynym żywicielem rodziny, tuż po tym jak jej ojciec traci majątek i jest niezdolny do podjęcia się jakiejkolwiek pracy. Aby uratować siostry, ojca i siebie samą przed śmiercią głodową, Feyra zostaje łowczynią. Podczas jednego z polowań zapuszcza się w pobliże muru, który oddziela ludzkie ziemie od Prythianu - krainy zamieszkanej przez rasę obdarzonych magią i śmiertelnie niebezpiecznych istot fae  - i zabija ogromnego wilka... wilka, pod którego postacią ukrywał się ktoś, kogo nie powinna była zabijać... Wkrótce w drzwiach jej chaty staje pochodzący z wysokiego rodu Tamlin w postaci złowrogiej bestii, żądając zadośćuczynienia za ten czyn. Łowczyni ma dwie opcje - albo zginie na miejscu, albo uda się razem z nim do krainy pełnej magii i zamieszka na jego dworze.


Nie wstydź się nawet przez chwilę robienia tego, co przynosi ci radość.

W Szklanym Tronie Sarah wprowadza fae jako wątek poboczny, jednak Dwór Cierni i Róż całkowicie jest poświęcony tym magicznym, potężnym istotom. Muszę po raz kolejny podkreślić jej talent do splatania wątków, tworzenia niesamowitych wielowymiarowych postaci i barwnych realistycznych światów, które przyciągają do siebie niczym magnes. 



Feyra jest bohaterką, której nigdy nie było łatwo. Musiała złożyć przysięgę umierającej matce, że zrobi wszystko, aby zapewnić byt swojej rodzinie i chronić ją przed niebezpieczeństwem. Jako najmłodsza z sióstr nie otrzymała wystarczającego wykształcenia, aby płynnie czytać czy pisać. Była jedyną osobą, która była w stanie zapewnić jakiekolwiek pożywienie dla swojej rodziny. 
Feyra jest rozsądna, nie jest płytka i nie podąża ślepo za swoimi emocjami ani za uczuciem, które rodzi się między nią a Tamlinem. Nie skupia się tylko na swojej tragicznej przeszłości, ani obecnej sytuacji, tylko stara się rozwijać swoje pasje i urozmaicać czas na Dworze Wiosny. Z pewnością nie jest idealna, zdarza jej się popełniać złe decyzje, ale to sprawia, że jest realistyczna.
Ponadto wszyscy bohaterowie poboczni zostali tak świetnie rozpisani, że każdy z nich ma swój własny charakter i nie ma drugiej takiej samej postaci. Lucien, najlepszy przyjaciel i poseł Tamlina od samego początku zdobył moją sympatię, oczarował mnie przede wszystkim swoim sarkastycznym poczuciem humoru, ciągłymi dowcipami i butą. A Rhysand... Rhysand to mój mąż, okay? Nie jestem w stanie napisać nic więcej. Po. Prostu. Go. Kocham. I. Już.


- Ponieważ sama nie chciałabym umierać w samotności - powiedziałam, a głos mi się na chwilę załamał, gdy wróciłam wzrokiem do Tamlina i zmusiłam się, aby spojrzeć mu w oczy. - Ponieważ chciałabym, żeby ktoś trzymał moją dłoń do samego końca. I potem jeszcze przez parę chwil. Jest to coś, na co zasługuje każdy, człowiek czy fae.

Dobra ksiązka często przypomina mi rollercoaster i tak też było w tym przypadku - akcja początkowo powoli się rozwijała pozwalając nam przyswoić magiczny świat i wszystko z nim związane, aby potem się rozpędzić i nie zwalniać. Chociaż historia była oparta na znanej baśni i rozwój wydarzeń mógłby wydawać się oczywisty to Sarah J. Maas zadbała o oryginalność powieści i zwroty akcji. Dwór Cierni i Róż jest niesamowitą przygodą dla czytelnika i zostawia niedosyt. Z pewnością sięgnę po następny tom. Zdecydowanie polecam!
A wy? Czytaliście Dwór Cierni i Róż? Co sądzicie?